My Weblog


“Antropologia Poznania” Bogusława Biegowskiego

W najbliższy piątek, 18 stycznia 2008 roku w poznańskiej galerii SPOT zostanie otwarta wystawa fotografii Bogusława Biegowskiego. Na ekspozycji zostanie zaprezentowany cykl “Antropologia Poznania”, który artysta realizuje od kilku lat.

Bogusław Biegowski – członek ZPAF i Fotoklubu MC Trzcianka. Od kilku lat realizuje projekt Antropologia Poznania. Dokumentuje zabytki architektury przemysłowej, proces deindustrializacji oraz wszelkie zmiany zachodzące w przestrzeni publicznej.

fot. Bogusław Biegowski
fot. Bogusław Biegowski
A tak sam autor opowiada o projekcie:

Prezentowane na wystawie fotografie dotyczą konkretnego miejsca, ale także, procesu w jaki jest ono doświadczane, przyswajane i rozumiane. Celem projektu jest próba odczytania sensów i znaczeń nadawanych określonej przestrzeni publicznej oraz analiza jakości zachodzących przemian. Metoda “antropologiczna” polega na budowaniu znaczących zestawień i włączaniu unikalnych, bezkształtnych, niespójnych obiektów i miejsc w szerszy świat sensu tak by się wzajemnie oświetlały i pozwalały zrozumieć świat wokół nas.

Fotografie przedstawiają typowe miejsca, których doświadczamy codziennie. Założeniem nie było systematyczne dokumentowanie materialnego rozpadu, czy perwersyjne napawanie się specyficzną estetyką rozkładu. Istotna jest analiza procesu erozji znaczeń i symbolicznej degradacji Miejsca. – tekst Bogusław Biegowski

Bogusłw Biegowski Antropologia Poznania
Termin: 18 – 25.01.2008
wernisaż: 18 stycznia 2008 godzina 19

Galeria SPOT
ul. Dolna Wilda 87, Poznań


Żywioły Janusza Musiała

Katowicka Galeria Ateneum zaprasza na wernisaż wystawy Janusza Musiała “Żywioły – całuny natury”. Autor zrezygnował z użycia aparatu. Uprościł proces technologiczny i pozwolił “żywiołom” bezpośrednio wpływać na materiał światłoczuły. Powstałe w ten sposób fotogramy umożliwiają zbadanie wzajemnych relacji zachodzących między materiałem światłoczułym a naturą.

Janusz Musiał – absolwent Organizacji Produkcji Filmowej i Telewizyjnej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach oraz Fotografii w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Jest członkiem Okręgu Śląskiego Związku Polskich Artystów Fotografików. Absolwent Organizacji Produkcji Filmowej i Telewizyjnej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach oraz Fotografii w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.


fot. Janusz Muciał, “Ziemia”

Janusz Musiał o swoim projekcie:

Jako człowiek funkcjonuję na styku wyznaczanym przez naturę i cywilizację. W obszarze, w którym przenikają się cechy i właściwości organiczne i techniczne, będące skutkiem oddziaływania naturalnych żywiołów oraz aktywności człowieka.

Autorski zestaw “Żywioły – całuny natury odrzuca obiektywny, popularny i uniwersalny, a przez to powierzchowny sposób wizualizacji powyższego tematu na rzecz subiektywnej interpretacji wizualnej. Celem pracy jest wnikliwe przyjrzenie się wzajemnej relacji pomiędzy materiałem światłoczułym i badanym środowiskiem, w tym przypadku jest to natura reprezentowana przez żywioły.


fot. Janusz Musiał, “Woda”
Cyklu zakłada maksymalne uproszczenie procesu technologicznego i ograniczenie możliwości wpływu na obraz wyjściowy. Polega na bezpośrednim kontakcie materiału światłoczułego ze środowiskiem, ma charakter działań bezkamerowych. W efekcie powstał cykl fotogramów będących odzwierciedleniem – ilustracją bezpośredniego wpływu na materiał światłoczuły specyficznych właściwości i cech, które posiada ziemia, woda, ogień oraz naturalne światło.

Taki sposób rejestracji zakłada zbliżenie się do źródeł powstawania obrazu, do istoty procesu. Pozwala na przyjrzenie się sobie i otoczeniu głębszym spojrzeniem, przez to umożliwia doznanie metafizycznych znaczeń, subiektywnej refleksji oraz kontemplacji. Odwołuje się, zarówno w treści jak i formie, jedynie do gramatyki i poetyki medium fotografii – światłoczułości, do jej pierwotnej magiczności.


fot. Janusz Musiał, “Ogień”

Żywioły – całuny natury Janusz Musiał
Wernisaż: 19.01.2008 r., godz. 15:15
Termin: styczeń/luty 2008

Śląski Teatr Lalki i Aktora ATENEUM, Galeria ATENEUM
Katowice, Ul. 3 Maja 25


Druga edycja Warsztatów Aktu Kobiecego w Poznaniu

Tylko do 23 stycznia przyjmowane są zapisy na drugą edycję Warsztatów Aktu Kobiecego odbywających się w Poznaniu. Zajęcia poprowadzi fotograf Piotr Fajfer. Uczestnicy najpierw zapoznają się z teoretyczną stroną zagadnienia, a resztę czasu poświęcą na grupową i indywidualną pracę z modelką.

Organizator informuje, że program warsztatu obejmuje przygotowanie z teorii światła, przygotowania ciała modelki, pozowania, tuszowania niedoskonałości skóry i prawa autorskiego. Druga część warsztatów to już praca z modelką i oświetleniem. Uczestnicy będą mogli przekonać się jak autor ustawiał światło w swoich pracach i, przede wszystkim, indywidualnie popracować z modelką.

Zajęcia odbędą się 2 lutego w studio fotograficznym w Poznaniu przy ul. Strzeleckiej 28 (parter, wejście od ulicy przez Galerię). Uczestnictwo kosztuje 450 złotych. Więcej informacji oraz szczegółowy program można znaleźć na stronie www.kursfoto.pl.


Rowerem lub pieszo – podróż Kazimierza Nowaka przez Czarny Ląd

Rowerem lub pieszo – podróż Kazimierza Nowaka przez Czarny Ląd Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu zaprasza na wystawę fotografii niezwykłego podróżnika – Kazimierza Nowaka, który jako pierwszy człowiek na świecie przemierzył samotnie kontynent afrykański z północy na południe i z powrotem, a trasę liczącą prawie 40 tysięcy przebył głównie na rowerze lub pieszo. Wernisaż wystawy odbędzie się 18 stycznia, a zaraz po nim rozpocznie się spotkanie z Łukaszem Wierzbickim, redaktorem książki Nowaka “Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936″.

Na wystawie we Wrocławiu zaprezentowanych zostanie 100 fotografii wykonanych w Afryce w latach 30-tych XX wieku przez jednego z najbardziej niezwykłych podróżników Kazimierza Nowaka. Wśród eksponowanych zdjęć są fotografie egzotycznej przyrody, plemion zamieszkujących Czarny Ląd oraz takie, które dokumentują trudy podróży. W swoich listach i na zdjęciach z podróży do Afryki (1931-1936), obok osobistych przeżyć, podróżnik uchwycił niezwykłą kulturę, bogactwo przyrody i życie duchowe kontynentu afrykańskiego.

fot. Kazimierz Nowak
fot. Kazimierz Nowak
Kazimierz Nowak urodził się 11 stycznia 1897 roku w miejscowości Stryj na Podolu. Po pierwszej wojnie światowej przeprowadził się do Poznania, gdzie podjął pracę urzędnika w towarzystwie ubezpieczeniowym. Podczas licznych rowerowych wycieczek po kraju Nowak realizował swoją pasje podróżnika i fotografa. Wsławił się tym, że jako pierwszy człowiek na świecie przebył samotnie kontynent afrykański, a liczącą prawie 40 tysięcy kilometrów trasę pokonał głównie na rowerze i pieszo.

Wyruszył z Poznania w październiku 1931 roku, przez Włochy dotarł do Trypolisu i stamtąd na wysłużonym 7-letnim rowerze rozpoczął swoją samotną wyprawę na południe Czarnego Lądu. Oprócz chęci przeżycia przygody jednym z powodów tej podróży była chęć zarobienia pieniędzy na utrzymanie rodziny (pensja urzędnika towarzystwa ubezpieczeniowego w czasach kryzysu nie wystarczała na podstawowe potrzeby). Mimo starań nie udało mu się pozyskać pieniędzy od sponsorów (oprócz opon rowerowych podarowanych przez Stomil), być może dlatego, że nie podzielał kolonialnych ambicji państwa polskiego. Zdjęcia oraz relacje z kolejnych etapów wyprawy publikował w polskiej i niemieckiej prasie, a pieniądze z honorariów szły na finansowanie dalszej podróży i na pomoc rodzinie.

fot. Kazimierz Nowak
fot. Kazimierz Nowak
W czasie 5-cio letniej wędrówki poznał między innymi egipskich felladów, Burów, Buszmenów, karłów Babinga, polował na dzikie zwierzęta, przebył Saharę na dromaderze, a kiedy jego rower się rozpadł na kawałki, podróżował między innymi konno oraz czółnem wykonanym na zamówienie ( jedno z czółen nazwał imieniem swojej żony: “Maryś”). Do Europy, prawie bez pieniędzy, dotarł w listopadzie 1936 roku. We Francji bezskutecznie próbował sprzedawać zdjęcia, by zdobyć pieniądze na powrót do Polski. W końcu dzięki pomocy żony i dzięki poręczeniu firmy Stomil udało mu się dostać pożyczkę od polskiego konsula i wrócić do Poznania. Po powrocie wygłaszał prelekcje na temat Afryki, zamierzał też wydać książkę. Nie udało mu się zrealizować tego planu – zmarł w 1937 z powodu między innymi osłabienia organizmu malarią. – Anna Kowalów

Kazimierz Nowak pozostawił po sobie ponad 10 tysięcy fotografii z Afryki, a jego relacje z podróży (opublikowane później w książce “Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”) Ryszard Kapuściński uznał za klasykę polskiego reportażu.

Więcej o Kazimierzu Nowaku można dowiedzieć się ze strony: www.kazimierznowak.pl

Na wrocławskiej wystawie, oprócz fotografii pokazane będą afrykańskie: rzeźby, przedmioty codziennego użytku, pochodzące z krajów, które odwiedził podróżnik. Eksponaty zostały wypożyczone z Muzeum Narodowego w Poznaniu.

Kazimierz Nowak Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd
18.01 – 29.02.2008


“Intymność” – zbiorowa wystawa w Galerii Fotografii pf

Galeria Fotografii pf zaprasza na zbiorową wystawę piątki dokumentalistów z Pracowni Dokumentu Fotograficznego poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych zatytułowaną “Intymność”. Pracownię prowadzi dr hab. Piotr Chojnacki.

Poznańska Galeria Fotografii pf rozpoczyna nowy rok od wystawy “Intymność”, złożoną z prac piątki dokumentalistów z Pracowni Dokumentu Fotograficznego ASP w Poznaniu: Agnieszki Kuli, Krzysztofa Myśko, Piotra Żylińskiego, Żakliny Piechanowskiej i Anny Gnyś. Pracownię prowadzi dr hab. Piotr Chojnacki.

W nadesłanych przez organizatorów materiałach możemy przeczytać, że pracownia zajmuje się poszukiwaniem obrazów, a przy ich pomocy formułowaniem wypowiedzi, które wyrażają odczucia i intuicje związane z czytaniem, rozumieniem i interpretację rzeczywistości. Szczególna uwaga zwrócona jest na zjawiska i procesy nowe, a także charakterystyczne dla współczesności. Podstawą pracy jest tworzenie obrazów przy wykorzystaniu różnych technik fotograficznych, których użycie podkreśla specyficzną interpretację przestrzeni i czasu przez medium fotografii.

fot. Anna Kędziora
fot. Anna Kędziora
Anna Kędziora (1982)
Z wykształcenia jest filologiem angielskim. Obecnie studiuje na poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych. Prezentowała swoje prace na wystawie indywidualnej pt. “Historie (nie tylko) rodzinne” w Wieży Ciśnień w Koninie (2007) oraz na wystawach zbiorowych pt. “Nieoczywiste” w Starym Browarze w Poznaniu (2007) oraz na “Festiwalu Sztuki Młodych Przeciąg” w Szczecinie (2007).

Agnieszka Kula (1986)
Studiuje na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu oraz na kulturoznawstwie w Wyższej Szkole Ekonomiczno-Gospodarczej w Bydgoszczy. Pokazywała swoje prace kilkakrotnie m.in. podczas V Przeglądu Fotografii Bydgoskiej w BWA w Bydgoszczy (2004). Interesuje się fenomenem ciała ludzkiego.

Krzysztof Myśko (1981)
W latach 2002-2004 studiował Ochronę Środowiska na UAM w Poznaniu.
Studia uniwersyteckie przerwał na rzecz Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Przygotował projekt ruchomej galerii pt. “Galeria cisza”, której celem jest zdobywanie przestrzeni użytkowych na potrzeby wystawiennicze. Jest związany ze “SLOT art festiwalem”. Interesuje się filmem, montażem, fotografią dokumentalną i kreacyjną.

fot. Piotr Żyliński
fot. Piotr Żyliński
Żaklina Piechanowska (1983)
W roku akademickim 2003/2004 studiowała filozofię na UAM w Poznaniu. Obroniła licencjat na kulturoznawstwie (specjalność: kultura audiowizualna i media) w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu. Studiuje również na poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu

Piotr Żyliński (1983)
W latach 2002-2004 uczył się w dwuletnim Studium Reklamy Wizualnej w Kole. Następnie rozpoczął studia na poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wystawiał swoje prace kilkakrotnie m.in. na wystawach w Pradze, Poznaniu, Lipsku i Lublinie.

Intymność Anna Kędziora, Agnieszka Kula, Krzysztof Myśko, Żaklina Piechanowska, Piotr Żyliński
Termin: 07.01 – 10.02.2008

Centrum Kultury “Zamek”, Galeria Fotografi pf
ul. Św. Marcin 80/82, 61-809 Poznań


Gratka dla miłośników powojennej historii Gdańska

Gdańska Galeria Fotografii MNG i Muzeum Historyczne Miasta Gdańska przygotowały gratkę dla mieszkańców Gdańska interesujących się powojenną historią miasta. 17 stycznia w Gdańskiej Galerii Fotografii MNG odbędzie się spotkanie z Zygmuntem Reinhardtem. Jednocześnie odbędzie się multimedialna prezentacja jego fotografii z lat 1946-1955 przedstawiających zniszczone miasto i jego mieszkańców. Dzień później Muzeum Historyczne Miasta Gdańska zaprasza na wernisaż wystawy fotografii Janusza Uklejewskiego “Gdańsk 1945…”.

fot. Zygmunt Reinhardt, Wieża Kościoła Mariackiego we mgle, koniec lat 40. XX w
fot. Zygmunt Reinhardt, Wieża Kościoła Mariackiego we mgle, koniec lat 40. XX w
Pasjonaci powojennej historii Gdańska w ciągu dwóch dni mogą odbyć dwa interesujące spotkania i poznać fotografie ilustrujące zniszczone wojną miasto i jego mieszkańców. 17 stycznia w Gdańskiej Galerii Fotografii odbędzie się spotkanie z Zygmuntem Reinhardtem z Hamburga – architektem, absolwentem Politechniki Gdańskiej. Zygmunt Reinhardt w latach 1945 – 46 jako uczeń Liceum im. Chrobrego w Sopocie zarabiał wykonywaniem zdjęć pamiątkowych na molo. Za uzyskane pieniądze kupił aparat fotograficzny średniego formatu (6×6cm), który posłużył mu do profesjonalnego fotografowania zniszczonego Gdańska w latach 1948-52. Studiował wówczas architekturę na Politechnice Gdańskiej i pracował w Biurze Projektów na ul. Żytniej - pisze Grażyna Goszczyńska kustosz GGF - Idąc do pracy, przechodził codziennie przez zrujnowane Główne Miasto. Z tych wędrówek powstała cenna kolekcja fotografii wykonanych przez twórcę świadomego wagi powstających dokumentów, mającego opanowany warsztat i dobry sprzęt. Wiele z tych fotografii zwraca uwagę syntetyczną kompozycją, wyczuciem perspektywy i światła, co w efekcie daje precyzyjny obraz zniszczonego miasta. Fotografował także miejsca mniej odwiedzane przez fotografów.

 Fot. Zygmunt Reinhardt, Po zamontowaniu figury Zygmunta Augusta pozują od lewej Zygmunt Reinhardt i Kazimierz Macur - projektant figury, 7 listopada 1950
Fot. Zygmunt Reinhardt, Po zamontowaniu figury Zygmunta Augusta pozują od lewej Zygmunt Reinhardt i Kazimierz Macur – projektant figury, 7 listopada 1950
Podczas spotkania z autorem odbędzie się multimedialny pokaz jego 80 fotografii, zakupionych ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Na pierwszą prezentację organizatorzy zapraszają do Gdańskiej Galerii Fotografii MNG 17 stycznia o godzinie 17:00. Kolejne mogą się odbyć po wcześniejszym uzgodnieniu terminu.

fot. Janusz Uklejewski, Widok w stronę kościoła św. Jana
fot. Janusz Uklejewski, Widok w stronę kościoła św. Jana
Drugie wydarzenie związane z fotograficzną dokumentacją historii Gdańska to wernisaż wystawy autorstwa Janusza Uklejewskiego zatytułowanej “Gdańsk 1945…”. Fotografie pochodzą ze zbiorów Muzeum Historycznego Miasta Gdańska i to właśnie tam 18 stycznia odbędzie się wernisaż.

Ulica Żytnia – Główne Miasto – Politechnika Zygmunt F. Reinhardt
Pierwszy pokaz i spotkanie z autorem – 17.01.2008, godz. 17:00
Gdańska Galeria Fotografii MNG
ul. Grobla I róg Św. Ducha


“Mieszkańcy” – projekt Karola Krukowskiego

Po sukcesie przewodnika “Niewidzialna mapa Wrocławia”, jego współautor Karol Krukowski prezentuje dokument ukazujący tym razem obliczę mieszkańców miasta. Tak jak przy poprzednim projekcie, autor stara się pokazać Wrocław w osobisty sposób, zgodny z własną wizją. Cykl Karola Krukowskiego prezentowany będzie od 26 stycznia 2008 roku w Teatrze Polskim we Wrocławiu.

Karol Krukowski urodził się w 1980 roku. Studiował w Wyższym Studium Fotografii “AFA” we Wrocławiu. Obecnie oprócz fotografią zajmuje się również filmem. Współpracuje z Ośrodkiem Postaw Twórczych. Karol Krukowski mieszka we Wrocławiu.

fot. Karol Krukowski, Kibic
fot. Karol Krukowski, Kibic
Jak przeczytać można w tekście towarzyszącym wystawie Karol Krukowski nie operuje pocztówkową estetyką, nie wyszukuje reprezentacyjnych postaci miasta czy przykuwających uwagę przechodnia miejsc. Mieszkańcy to zwyczajni ludzie uchwyceni w naturalnym dla siebie otoczeniu. Czasem jedynie, przez krótką chwilę starając się być kimś innym, przykuwają uwagę autora. Właśnie ta gra człowieka z rzeczywistością i rzeczywistości z jej obrazem jest tematem prezentowanych zdjęć. W oczekiwaniu czegoś więcej, od zatrzymanego w kadrze, własnego odbicia, klatka po klatce, zaczynamy odkrywać znaczenie bycia tu i teraz.

Wystawie Mieszkańcy towarzyszy tekst Jacka Błacha.

Projekt Karola Krukowskiego został zrealizowany przy pomocy funduszu stypendialnego ze środków finansowych budżetu Województwa Dolnośląskiego i we współpracy z Ośrodkiem Postaw Twórczych.

Karol Krukowski Projekt Mieszkańcy
26.01-29.02.2008
Wernisaż wystawy: 26 stycznia 2008 roku godzina 18:00

Teatr Polski, foyer
ul. G. Zapolskiej 3, Wrocław


“Fotografia dzikiej przyrody 2007″ – rusza tournee po Polsce

   
W Warszawie, 5 stycznia 2008 roku startuje polskie tournee wystawy stworzonej z prac biorących udział w zeszłorocznej edycji konkursu “Wildlife Photographer of the Year 2007″. Konkurs ten jest jednym z najważniejszych wydarzeń w świecie fotografii dzikiej przyrody. W zeszłym roku wzięło w nim udział blisko 3000 autorów z 78 krajów. Na pokonkursową ekspozycję składa się 90 nagrodzonych i wyróżnionych zdjęć. Zapraszamy do obejrzenia w naszej galerii próbki tego, co czeka gości w kolejnych miastach.Wystawę “Fotografia dzikiej przyrody 2007″ tworzą zwycięskie prace z konkursu fotograficznego Wildlife Photographer of the Year 2007, organizowanego przez BBC Wildlife Magazine oraz Muzeum Historii Naturalnej w Londynie.

Konkurs odbywa się rokrocznie od 1964 r. i w miarę swojego rozwoju stał się najbardziej cenionym i największym w świecie przedsięwzięciem z zakresu fotografii dzikiej przyrody. Każdorazowo jego efektem jest wystawa, pokazywana w kilkudziesięciu krajach na wszystkich kontynentach i po raz piąty w Polsce. Na tegoroczną edycję wystawy składa się 90 zdjęć, nagrodzonych i wyróżnionych w kilkunastu kategoriach, autorstwa 79 fotografów z 29 krajów. Zwycięskie prace wyselekcjonowano spośród niemal 33 tys. fotogramów, wykonanych przez 2973 autorów z 78 krajów.


“Ciemna aleja”, fot. Bob McCallion, Wielka Brytania
Cele jakie przyświecają organizatorom konkursu i wystawy można najogólniej określić w kilku punktach:

  • podnieść status fotografii dzikiej przyrody do rangi głównych nurtów współczesnej sztuki
  • stać się najpoważniejszym forum fotografii tego rodzaju, przedstawiając światowej widowni najlepsze obrazy natury
  • inspirować coraz to nowe pokolenia fotografów do tworzenia wizjonerskich i ekspresyjnych interpretacji dzikiej przyrody
  • przedstawiać zgromadzone dzieła ludziom na całym świecie, aby ukazać im wspaniałość, dramatyzm i różnorodność życia na Ziemi i pobudzić w nich dbałość o jego przyszłość.

Dzięki coraz bardziej udanej realizacji tych celów coraz lepsze zdjęcia są oglądane przez coraz większą ilość widzów. Jeśli zliczyć ich wszystkich, to rokrocznie jest to już znacznie więcej niż milion osób, na wszystkich kontynentach, z czego w Polsce ok. 70 tys. Podobnie jak w latach poprzednich wystawa trafi w 2008 r. do 12 miast. Warszawa jest w tym łańcuchu ogniwem pierwszym, a wystawa dalej trafi do: Szczecina, Kalisza, Bytomia, Gdańska, Kołobrzegu, Zakopanego, Połczyna Zdroju, Wschowy, Wrocławia, Bydgoszczy i Bielska-Białej.

Po raz piąty w historii wystawy, znajduje się na niej zdjęcie wykonane przez polskiego fotografa. Jest to Michał Budzyński, wyróżniony w jednej z kategorii młodzieżowych konkursu (11 – 14 lat).

Patronat Honorowy nad wystawą objęli: Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Minister Środowiska.


“Makak japoński”, fot. Ian Nelson, Wielka Brytania
Kalendarium wystawy:

  • Styczeń – Warszawa, Muzeum Ziemi PAN, Al. Na Skarpie 27, 05.01 – 29.01.2008 r.
  • Luty – Szczecin, Muzeum Narodowe, Wały Chrobrego 3
  • Marzec – Kalisz, Centrum Kultury i Sztuki, ul. Łazienna 6
  • Kwiecień – Bytom, Muzeum Górnośląskie, Pl. Jana III Sobieskiego 2
  • Maj – Gdańsk, Centralne Muzeum Morskie, ul. Ołowianka 9/13
  • Czerwiec – Kołobrzeg, Galeria Sztuki Współczesnej, ul. Armii Krajowej 12
  • Lipiec – Zakopane, Tatrzański Park Narodowy, ul. Chałubińskiego 42
  • Sierpień – Połczyn Zdrój, Centrum Kultury Zamek, ul. Zamkowa 1
  • Wrzesień – Wschowa, Muzeum Ziemi Wschowskiej, Pl. Zamkowy 2
  • Październik – Wrocław, Muzeum Miejskie Wrocławia, Ratusz/ul. Sukiennice 14/15
  • Listopad – Bydgoszcz , Muzeum Okręgowe, ul. Grodzka 9
  • Grudzień – Bielsko – Biała, Galeria Bielska BWA, ul. 3 Maja 11

V Biennale Fotografii w Poznaniu

Biennale Fotografii w Poznaniu jest zdecydowanie najmniejszym majowym festiwalem w Polsce. W porównaniu z kilkudziesięcioma wystawami Miesiąca Fotografii w Krakowie i Fotofestiwalu w Łodzi 12 ekspozycji to skromny repertuar. Zgadzam się z powiedzeniem, że liczy się jakość, a nie ilość, dlatego uważam że dwanaście wystaw to liczba optymalna. W sam raz na weekendowy wypad do Poznania.

W Zamku jest fajnie

ekspozycja Michaiła Daszewskiego
ekspozycja Michaiła Daszewskiego
Na początek zwiedzania proponuję odwiedzić Centrum Kultury Zamek, gdzie w ramach biennale zaprezentowano trzy wystawy, w tym aż dwie premierowe. Jako pierwszą zdecydowanie polecam prezentację prac rosyjskiego artysty Michaiła Daszewskiego zatytułowaną Zatopiony czas. Rosja XX w. 1962-1992. Ponad sto zdjęć pokazuje rzeczywistość ZSRR, którą Daszewski fotografował przez 40 lat. Swoje zdjęcia artysta mógł spokojnie i publicznie zaprezentować dopiero po obaleniu poprzedniego systemu w 1991 roku.

Czarno-białe dokumentalne fotografie to historie codziennego życia mieszkańców Krymu, Duszanbe i przede wszystkim Moskwy lat 60. Na zdjęciach widzimy zwykłych obywateli, zmęczonych, tandetnie ubranych. Kobiety otulone chustami, wokół biegające bose i brudne dzieci, a w tle zdewastowane i zaniedbane budynki. Nic dziwnego, że ówczesna władza nie chciała ich publikować – bieda była zakazana, bo nie pasowała do komunistycznej wizji. Dlatego Daszewski funkcjonował jako artysta podziemny, undergroundowy. Dziś fotografie 70-letniego artysty prezentowane są na całym świecie, od Paryża po Nowy Jork i, z czego możemy się tylko cieszyć, Poznań.

czarno-białe fotografie Andrzeja Florkowskiego
czarno-białe fotografie Andrzeja Florkowskiego
Druga wystawa to prezentacja dokumentalnych prac Andrzeja Florkowskiego, powszechnie znanego jako fotografa reklamowego. Ja również znałam Florkowskiego wyłącznie od tej strony. Szczerze mówiąc, byłam bardzo ciekawa jak wyglądać będzie dokument w wykonaniu twórcy kreacyjnego, bazującego na kolorze i częstych przetworzeniach graficznych. Zdziwiłam się, gdy wchodząc do sali zobaczyłam “czyste”, czarno-białe fotografie. Obydwie wystawy – Michaiła Daszyńskiego i Andrzeja Florkowskiego, mają wiele wspólnego, choć są zupełnie różne. Ekspozycja Polaka również jest pokazem premierowym, nigdy wcześniej nie była prezentowana w takim zestawieniu. Poza tym autor gromadził te zdjęcia w przysłowiowej szufladzie przez blisko 40 lat, podobnie jak Daszewski, który z powodu cenzury długo nie miał okazji zaprezentowania swoich prac szerszej publiczności.

Tematy poruszane przez Florkowskiego to z jednej strony religijne ceremonie i codzienne chwile, z drugiej – przestrzenie bez ludzi i detale przedmiotów, jak np. kadłub statku. Wszystkie cykle, pomimo różnic tematycznych, łączy staranna kompozycja i czystość kadrów. Widać, że autor dokładnie wybierał moment naciśnięcia spustu migawki, nawet wtedy gdy fotografował odpust w Górce Duchownej na przełomie lat 60. i 70. czy Boże Ciało w latach 80. Florkowski wchodził w fotografowaną przestrzeń, podglądał ludzi i z wielkim wyczuciem chwili fotografował. Był niewidocznym dla swoich modeli narratorem. Na pewno warto obejrzeć.


w długim korytarzu galerii “pf” zawisły prace klasyków fotografii XX wieku
Podczas poprzedniego Biennale zaprezentowana została część kolekcji prywatnej przedsiębiorców z Łodzi – braci Bieńkowskich, i była to w moim odczuciu najciekawsza ekspozycja festiwalu. W tym roku mamy okazję zobaczyć kolekcję Galerii Piekary prezentującą zbiór klasyków fotografii XX wieku. I trzeba przyznać – kolekcja imponująca. Wystawę otwierają prace eksperymentalne takich artystów jak Aleksander Rodczenko, Laszlo Moholy-Nagy czy Man Ray ze swoją słynną pracą “Lilie”. Następnie oglądamy montaże Raoula Hausmanna i Davida Seidnera, fotografie grupy Fotoform oraz akt Frantiska Dritkola. Nie zabrakło zdjęć współczesnych artystów takich jak Thomas Ruff, Nobuyoshi Araki i Nan Goldin. Ale to nie wszystkie gwiazdy na wystawie. Wśród nich można znaleźć jeszcze Dorę Maar, Cindy Sherman oraz rewelacyjny tryptyk Jana Saudka. Całość dopełniają fotografie słynnego reportażysty Arno Fischera.

Większość z tych prac znamy na pamięć, ale w końcu są to ikony światowej fotografii publikowane w każdej historii medium i prezentowane na przeglądach fotografii współczesnej. Nie zaskoczy nas ani Gorset Beksińskiego ani cudowna Wilczyca Saudka. Ale jaka to przyjemność zobaczyć na własne oczy prace mistrzów kształtujących oblicze fotografii światowej XX wieku. Do tego dochodzi satysfakcja – widziałam ich!

Najważniejszy jest Arsenał

W galerii Arsenał na poznańskim rynku zostały ulokowane najważniejsze wystawy Biennale: Przypomniane, zmienne, zbuntowane i Antyfotografie .

Pierwsza, znajdująca się na dole galerii, to niewielka ekspozycja prezentująca cykle pięciu autorów. Wchodząc do sali na wprost wejścia zobaczyć można tryptyk Macieja Osiki. Narcystyczne autoportrety doskonale odpowiadają hasłu przewodniemu biennale, autor odważnie podjął w nich temat tożsamości płci, ukazując swoją kobiecą naturę. Fotografie na pewno atrakcyjne, ale jak dla mnie za często eksploatowane. Można je bowiem zobaczyć na wciąż trwającym Miesiącu Fotografii w Krakowie, a w lutym prezentowane były na zbiorowej wystawie Tożsamość w Muzeum Architektury we Wrocławiu. I wszystko w jednym roku (a właściwie w ciągu pięciu miesięcy). Oczywiście to wybór kuratorki Karoliny Lewandowskiej, jednak wołałabym jako widz zobaczyć coś świeższego i bardziej odkrywczego. Już bardziej zainteresowała mnie instalacja Damiana Bieńka, młodego artysty jeszcze studiującego na ASP w Poznaniu.

intrygująca szafka Damiana Bieńka
intrygująca szafka Damiana Bieńka
Intrygująca szafka z kultowej płyty pilśniowej kryje w sobie tandetne szklanki z przyciemnionego szkła, a poniżej małe, przypominające święte obrazki autoportrety Bieńka. Młody artysta pokazał się w pięciu uroczych charakteryzacjach: raz jako łowczy uzbrojony w łapkę na muchy, innym razem z suszarką do włosów, jako wątpliwy mięśniak, zagubiony chłopczyk i cierpiący z krwawiącym sercem. W ciekawy i nie nachalny sposób podjął problem odrzucenia i braku akceptacji. Wychowany w rodzinie katolickiej polemizuje ze stosunkiem Kościoła do homoseksualizmu i normami przyjętymi w polskim społeczeństwie.

Nie do końca przekonuje mnie jednak sposób zaprezentowania samej pracy – umieszczenie zdjęć w szafce da się jeszcze obronić, ale szklanki już mniej. To same zdjęcia urzekły mnie już na samym początku.

W drugiej części sali pokazane zostały prace trzech kobiet: Anety Grzeszykowskiej, Karoliny Miller oraz Dominiki Truszczyńskiej. Wszystkie trzy realizacje dotyczą zależności tożsamość – pamięć.

rodzinny Album Grzeszykowskiej bez Grzeszykowskiej
rodzinny Album Grzeszykowskiej bez Grzeszykowskiej
Aneta Grzeszykowska, tak jak w poprzednich realizacjach poddaje w wątpliwość obrazy rzeczywiste. W albumie rodzinnym wymazała swój wizerunek, zadając jednocześnie pytanie o wpływ środowiska i rodziny na kształtowanie tożsamości jednostki. Zabieg bardzo prosty i sugestywny, ale nie na każdym zdjęciu widoczny i dopiero po przejrzeniu większej liczby zdjęć można się zorientować, o co chodzi w całym projekcie.

Wątkiem złożonej tożsamości, determinowanej przez historię prywatną i powszechną zajęła się Karolina Miller w projekcie Pożegnanie z S. Miller, korzystając ze zdjęć z archiwów prywatnych, państwowych oraz gazetowych stworzyła tryptyki opowiadające jej historię na tle wydarzeń społecznych i historycznych. Z wielkim wyczuciem obrazu, często dość brutalnie konstruuje zestawienia o sobie, o rodzinie i rodzinnym mieście Szczecinie. Jest to również opowieść o naszym społeczeństwie ciężko doświadczonym przez historię opowiedziana przez pryzmat losów rodziny Miller.

Projekt został szeroko opisany w ostatnim numerze Kwartalnika Fotografia (22/2007).


Karolina Miller “Pożegnanie z S.”
Kilka razy publikowany był również cykl Warsaw Dominiki Truszczyńskie. Autorka skonfrontowała miejsca upamiętniające rozstrzelania w czasie II Wojny Światowej z osobistymi, pozytywnymi doświadczeniami jak pocałunek, miejsce urodzin czy budynek uczelni. Pomysł ciekawy i nasuwający wiele refleksji.

Na pięterku Arsenału, w świetnej przestrzeni z przeszklonym dachem zaprezentowano projekt kuratorski Adama Mazura Antyfotografie. Na ekspozycję składają się prace niemal 40 autorów – wiedziałam, że szybciej niż za dwie godziny nie wyjdę ze środka.


główna wystawa Biennale “Antyfotografie”
Adam Mazur podzielił wystawę na projekty dotyczące trzech aspektów tożsamości, zgodnie z hasłem przewodnim Biennale. Nazywając ekspozycję Antyfotografie warszawski kurator wyraźnie nawiązał do głośnej prezentacji Jerzego Lewczyńskiego, Bronisława Schlabsa i Zdzisława Beskińskiego z 1959 roku. Wtedy artyści zaprezentowali tak odmienne prace od tego co było aktualnie pokazywane i zgodne z panującym trendem, że nazwano je właśnie antyfotografiami.

Zdawałoby się, że obecnie artyści nie musza się buntować, że mają pełną wolność w tworzeniu i wyrażaniu swoich myśli. Ta wystawa dowodzi, że jest inaczej. Doskonały przykład to choćby świetna praca Radka Polaka zatytułowana Odrzucona prezydentowa.

Polak otrzymał od jednego z polskich tygodników zlecenie na portret Marii Kaczyńskiej. Jak dla mnie, na zdjęciu pani prezydentowa wygląda wyjątkowo korzystnie, naturalnie i świeżo. Jak się jednak okazało, zdjęcia zostały odrzucone, a na okładce zamieszczono zdjęcie innego fotografa mody, który przy pomocy Photoshopa sprawił, że pani Kaczyńska znów mogła świętować 35 urodziny…


“Odrzucona prezydentowa” Radka Polaka
Mechanizm kreowania rzeczywistości przez media obnażył również fotoreporter “Gazety” Krzysztof Miller. Pokazał na zdjęciu jak reporterskie sępy zebrały się nad ciałem rannego (martwego?) mężczyzny i jedyne, co ich obchodzi, to zrobienie lepszego kadru od foto-sępa stojącego obok. Ta sytuacja od razu przywodzi na myśl największy konkurs fotografii prasowej World Press Photo, w którym większość nagrodzonych zdjęć pokazuje przebieg i skutki wojny. Już od kilku lat trwa dyskusja nad obiektywizmem fotoreporterów.

Współczesna wystawa Antyfotografie odbiega od tradycyjnych ekspozycji. “Normalnie” na zbiorowych wystawach oglądamy różne projekty, różnych artystów. Tutaj kurator zdecydował się zaprezentować podobne realizacje, w jednej sali i obok siebie. Szczerze mówiąc, może to zmieszać odbiorcę, gdy ogląda praktycznie takie same cykle różnych twórców, np: zamknięte śląskie zakłady przemysłowe na zdjęciach Wojciecha Wilczyka, Jana Bułhaka, Henryka Poddębskiego i Michała Cały. Niedokończone domy, porzucone w surowym stanie równocześnie zainteresowały Konrada Pustołę, Mikołaja Grospierre’a i Macieja Stępińskiego. A co łączy Nan Goldin i Ewę Partum? Jak się okazuje tragiczne przejścia z partnerami, które obydwie postanowiły udokumentować.

motyw opuszczonych domów
motyw opuszczonych domów
W innej część sali pokazano prace, które (i tu znów analogia do wystawy trzech z 1959 roku) były ocenzurowane bądź zamykane w atmosferze skandalu. Te “Antyfotografie” zostały zaprezentowane w postaci reprodukcji, zamknięte w jednej gablotce, co jeszcze bardziej potęguje ich wyobcowanie i wyrzucenie poza nawias obowiązującej estetyki i dozwolonej tematyki. W zakazanej gablocie zobaczyć można m.in. pocztówkę Rafała Jakubowicza z trzyczęściowej instalacji “Arbeitdisziplin”, dokumentację “Pasji” Doroty Nieznalskiej czy reprodukcję zdjęcia trupów w kostnicy Andresa Serrano.

Adam Mazur postawił przed widzem niełatwe zadanie, tworząc wystawę momentami przyjemną, ale niełatwą (zresztą taki przecież był zamiar). Nie można jej obejrzeć w 5 minut, kiedy już wejdziemy na pięterko, jesteśmy straceni na dłuższy czas. A jest komu ten czas poświęcać, bo Mazur zebrał prace wyjątkowych artystów. Niestety brak opisów przy poszczególnych projektach może utrudnić pełne zrozumienie wystawy. Imię autora i tytuł cyklu często nie wystarczało, nawet osobom na bieżąco śledzącym fotografię.

Poezja Taberny


Patrick Taberna “Mémoire morte”
Takie wystawy rzadko się ogląda, a na pewno jest to pokaz wyróżniający się na tegorocznym Biennale. Cykl Mémoire morte to melancholijny zapis podróży autora do swoich korzeni, w poszukiwaniu własnej przeszłości. Poszczególne obrazy są piękne: pochmurne pejzaże, smutne postacie, mgliste widoki. Mimo atrakcyjności obrazu, w tle widać tajemnicę, jakieś tragiczne wydarzenie. I to jest najbardziej interesujące, to wciąga widza. Niestety czasami można odnieść wrażenie, że zdjęcia stanowią ilustrację konkretnej rzeczy czy emocji, bazując na prostych motywach. Jako całość średnio zapada w pamięć, ale może tak jak poezja – nie jest dla każdego.

Ja i ja – Wojciech Gilewicz

Warto zobaczyć wystawę Wojciecha Gilewicza Oni prezentowaną w Galerii Ego. Radzę się pospieszyć, póki ekspozycja nie została jeszcze zamknięta z powodu niepoprawności politycznej. Gilewicz albo stworzył swoje alter-ego, brata bliźniaka, albo się przyznał, że go ma. Na zdjęciach możemy obserwować jak ów bliźniak przybiera rolę przyjaciela, kochanka czy poprostu osoby z którą się żyje. Dzięki użyciu przez artystę filtra połówkowego, iluzja jest doskonała. widz czuje się, jakby podpatrywał rzeczywistość. A tak naprawdę to opowieść o złożonej psychice, często skrywanej i tłumionej, o zachowaniach społecznie nie akceptowanych. Jak by nie było, jest to piękna historia dwóch mężczyzn. Polecam.


Wojciech Gilewicz “Oni”
Podsumowujac: niczego nie można zarzucić technicznemu przygotowaniu Biennale. Wszystkie wystawy prezentowane były w renomowanych galeriach, z odpowiednim oświetleniem i oprawą. To zdecydowanie różni poznańskie Biennale od dwóch, odbywających się w maju festiwali: Miesiąca Fotografii w Krakowie i Fotofestiwalu w Łodzi, gdzie wystawy prezentowane są w różnych przestrzeniach ekspozycyjnych jak kawiarnie, puby, stare fabryki . Być może, gdyby Biennale liczyło więcej niż 12 wystaw, wystąpiłaby potrzeba adaptacji innych powierzchni.

To, co mnie uderzyło po przyjeździe do Poznania, to brak reklamy festiwalu. Gdybym nie przyjechała specjalnie na Biennale, mogłabym się nie zorientować, że coś takiego odbywa się w mieście. Trudno się nie zdziwić. W innych miastach organizatorzy przechodzą samych siebie, aby w ich mieście, w danym miesiącu o niczym innym nie mówiono, tylko o ich wydarzeniu. A w Poznaniu, poza plakatami w danych galeriach, cisza i spokój.

Co do samych wystawy to niestety nie było mi dane zobaczyć pokazu prac Heinza Cibulki, bo galeria (z nieznanych przyczyn) była zamknięta. Nie widziałam również wystawy ZPAF-u Okręgu Wielkopolskiego, ponieważ zdążono ją zamknąć (trwała tylko 7 dni). Nie odwiedziłam też Galerii Aneks mieszczącej się podobno w Galerii Arsenał, ponieważ panie pracujące w galerii nie potrafiły jej zlokalizować…

Najlepiej zaprezentował się Zamek – trzy ciekawe wystawy na najwyższym poziomie to czysta przyjemność dla oglądającego. Wystawy główne nie zrobiły na mnie takiego wrażenia, głównie ze względu na małą odkrywczość. Większość projektów (zwłaszcza na wystawie Przypomniane, zmienne, zbuntowane ) jest znana i dla osoby interesującej się fotografią nie stanowi nowości. Podobne odczucia można mieć przy wystawie Antyfotografie skompilowanej przez Adama Mazura – nudno się ogląda wciąż te same projekty, nawet pod nowym szyldem jak w przypadku prac Konrada Pustoły czy Wojciecha Wilczyka. Ich prace prezentowane były podczas poprzedniego projektu Mazura nowi dokumentalisci prezentowanego w warszawskim CSW. Oczywiście wtedy zamysł był inny, jednak trudno pozbyć się wrażenia, że ciągle oglądamy to samo, a w Polsce jest artystów sztuk 5.


Reklamy firm dawnej Warszawy

W Galerii Jabłkowskich w podwórzu kamienicy przy ul. Chmielnej 21 w Warszawie prezentowane są “Reklamy firm dawnej Warszawy”. Materiały pochodzą ze zbiorów Tadeusza Władysława Świątka, varsavianisty, autora licznych publikacji o stołecznych firmach i rodzinach.

Ekspozycja w warszawskiej Galerii Jabłkowskich jest częścią wielkiej kolekcji reklam stołecznych fabryk i sklepów kupieckich, z których tylko nieliczne odrodziły się po drugiej wojnie światowej i niespodziewanie zniknęły w wyniku podstępnie przeprowadzonej nacjonalizacji całego sektora prywatnego w Polsce w latach 1948-53. Na wystawie można zobaczyć parę perełek, prawdziwych rarytasów, m.in. niezwykle rzadkie druki kolorowe, zadziwiające stanem zachowania, a nawet świeżością papieru na którym zostały wydrukowane.

Warto pamiętać, iż przemysł i handel warszawski emanowały na cały kraj nowatorstwem pomysłów, solidnością wykonania produktów i uczciwością na linii – sklep – klient. – czytamy w tekście towarzyszącym ekspozycji – To były wzorce do naśladowania, które promowały kraj i jego stolicę zagranicą. Choć minął czas świetności tych firm, należy i trzeba je przypominać, bo stanowią cząstkę naszej rodzimej historii w sektorze tak strasznie zniszczonym i zdeprecjonowanym przez rządzących krajem przez 50 lat komunistów. Nie byliśmy przysłowiowym kopciuszkiem Europy i świata, choć zawsze w kraju brakowało pieniędzy na niezbędne inwestycje. W wielu dziedzinach nasz rodzimy przemysł i handel były prekursorami wdrożeń nowej produkcji, nowoczesnych metod ekspozycji towarów oraz sprzedaży, szkoleń w zakresie gastronomii itp. Możemy być więc dumni z dokonań naszych przodków i pełnymi garściami czerpać z ich tradycji. Przykre, że brak ustawy reprywatyzacyjnej wstrzymał po 1989 roku odrodzenie się dawnych firm, których potomkowie założycieli żyją pośród nas, niestety nie mogąc wejść w sektory działania swoich przodków, które wbrew pozorom wcale się nie przeżyły i w dalszym ciągu mogłyby być kontynuowane, nawet przez nowych już założycieli. Pragniemy przecież odrodzenia bogatej tradycji i historii, która tak pozytywnie odróżnia nas w świecie.

Starsze pokolenie na ekspozycji znajdzie znane sobie firmy, choćby Adolfa Gąseckiego, producenta słynnych proszków z “kogutkiem”; reklamy pierwszej w kraju fabryki konserw J. Wernera; wytwórni past czyszczących braci Palów – “Dobrolin”, której logo stanowiła główka “koziołka” na czerwonym polu; sklepu z instrumentami muzycznymi przy ul. Mazowieckiej “Herman & Grossman”, sprzedającej poza wysokiej klasy fortepianami, znanej chociażby do chwili obecnej fabryki “Steinwey”, oferującego do sprzedaży, dodajmy jako pierwszy w kraju, urządzenia samogrające na klawiaturze, tzw. melodykony i pianole. Będzie też można zobaczyć pierwsze pralki nazwane pralnicami “Całą Parą”, wprawiane w ruch przy pomocy …korby, produkowane przez łódzką tym razem fabrykę “J. Johna”. A poza tym, pierwsze żelazka do prasowania; łóżka szpitalne firmy “Konrad, Jarnuszkiewicz i Spółka”; dźwigi i windy z fabryki “Braci Jenike”; pierwszy wysokościowiec dawnej Warszawy gmach Tow. Szwedzkich Telefonów CEDERGREN przy ul. Zielnej, o który boje toczyli powstańcy 1944 roku (ówczesnej PAST-y). Na koniec coś co łączy nas ze współczesnością – reklama Kolonii Grottgera na Mokotowie – a więc odpowiednika naszego współczesnego niewielkiego osiedla…

Zwiedzający będą też mieli okazję zajrzenia do zapomnianych i nieistniejących już hoteli: “Savoy” i “Rzymskiego”. W tym ostatnim przez długie lata mieściła słynna restauracja Aleksandra Bocqueta. – materiał organizatorów wystawy


pierwsza reklama samochodowa firmy kapeluszniczej “Mieszkowski” w Warszawie
Tadeusz Władysław Świątek urodził się 15 sierpnia 1944 roku w Warszawie, w bombardowanym wówczas mokotowskim Szpitalu Elżbietanek. Z wykształcenia jest pedagogiem. Autor kilkuset opracowań z dziedziny genealogii rodzin warszawskich, dziejów stołecznego przemysłu i zabytków Starej Warszawy. W latach 1997-2000 wiceprezes Oddziału Warszawskiego Towarzystwa Opieki nad Zabytkami (TOnZ). Na kanwie jego książki: “Rody starej Warszawy”, powstał cykl filmów telewizyjnych z jego udziałem, pod ogólnym tytułem “Saga rodów”, które emitowane są nieprzerwanie od 1999 roku w programie TVP-3 do chwili obecnej. Uczestniczy w akcji prelekcyjnej w muzeach, bibliotekach i szkołach, a także Klubie Lekarza, Dzielnicowych Domach Kultury i zarządzie PTTK; od lat jest członkiem Komisji Historycznej Towarzystwa Przyjaciół Warszawy (TPW). W 1998 roku Świątek został nagrodzony przez Jury Mazowieckiego Konkursu Wydawniczego im. Prof. Aleksandra Geysztora za pracę “Śladami mieszkańców dawnej Warszawy”, a w 1999 roku odznaczony Złotą Odznaką TPW i Brązowym Krzyżem Zasługi RP. Poza tym otrzymał tytuł “Zasłużony dla Kultury Polskiej” nadany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w 2006 roku uhonorowany został dyplomem American Biographical Institute oraz dyplomem i medalem “The World Medal of Freedom”; w maju 2007 roku otrzymał medal Senatu RP, a w listopadzie 2007 roku otrzymał nagrodę im. Karola Małcużyńskiego za książkę “Rody warszawskie” przyznaną przez Zarząd Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.

Reklamy firm dawnej Warszawy ze zbiorów Tadeusza Władysława Świątka
wystawa czynna do 25 stycznia 2008